Trwają prace wykonawcze związane z nowym, flagowym przedsięwzięciem TOSCOM Development przewyższającym klasę premium – Bernardyńską. Po rozpoczętych jeszcze w ubiegłym roku pracach przygotowawczych, w 2022 ruszyło wykonywanie ścianki szczelinowej. W lipcu został ukończony w całości etap na poziomie -2 łącznie ze stropem - a tym samym rozpoczęła się budowa ścian i
Hałdy i dymy z kominów — kiedyś. Teraz — rozmach i miliardowe inwestycje. Oto Katowice, już za pięć minut. Wielki rozmach. Kilkadziesiąt hektarów w samiutkim sercu miasta zajmą biura, mieszkania, apartamenty i galerie handlowe. Koszty? Jakiś miliard złotych. Do Katowic ściągają już zagraniczne firmy i znani architekci. Bo taka okazja trafia się rzadko. Dla ambitnej wyobraźni i dla kieszeni. Wieżowiec i deptak Na najlepszych i najdroższych katowickich działkach powstanie niemal 200 tys. mkw. nowej zabudowy. Skala robi wrażenie, nawet za granicą. Dlatego śląska stolica zrobiła furorę na gigantycznych targach nieruchomości w Cannes. Wyróżniała się wśród takich metropolii, jak Londyn, Paryż, Amsterdam, Dubaj czy Petersburg. Rezultat? Przez cztery dni stoisko odwiedziło ponad sto firm z całego globu — europejscy deweloperzy i potentaci z Bliskiego Wschodu, a także słynny architekt Daniel Libeskind (we Francji też promował nowe projekty). Eksperci wskazali też Katowice jako najlepszą lokalizację dla przedsiębiorstw, rozważających przeniesienie do Polski swej produkcji. Co ich przekonało? — Ogromny potencjał. Inwestorzy mogą liczyć na tanią i wykwalifikowaną siłę roboczą. Obecność licznych uczelni, dobra infrastruktura drogowa — przewaga Katowic nad innymi miastami w Polsce, duży rynek zbytu i bliskość granic — wylicza Marek Wollnik z firmy Metropolis Nieruchomości Komercyjne. W Cannes imponujące makiety i multimedialne projekcje przedstawiały projekt przebudowy centrum Katowic, autorstwa Tomasza Koniora, zwycięzcy zeszłorocznego konkursu architektonicznego na zagospodarowanie obszaru między Spodkiem a rynkiem. Skalę tego przedsięwzięcia można porównać jedynie do tej z berlińskiego Potsdamer Platz. — Chcemy zmienić wizerunek miasta. Ale nie zamierzamy wyburzać starych budynków. Na tym terenie znajdują się obiekty z XIX wieku, także z lat 20. i 70. To prowokuje i zobowiązuje. W dobie globalizacji — również w architekturze — należy zachować tożsamość — przekonuje Tomasz Konior. Architekt przeprowadził się do Katowic dziesięć lat temu. Z Krakowa. — Już wtedy przeczuwałem, że będzie się tutaj wiele działo. I jestem zaskoczony, że dopiero teraz — ocenia. Wymyślił, że katowicki rynek z jednej strony zamknie ratusz, z drugiej — teatr muzyczny. Przy alei Korfantego stanie ciąg budynków zaprojektowanych przez światowej sławy architektów. W miejscu Pałacu Ślubów wyrośnie Silesia Tower, najwyższy wieżowiec na Śląsku, a może i w Polsce. Pojawi się też deptak z galerią wystaw, centrum sportu, galerią handlową, sklepami i restauracjami. — Trzeba przywrócić ruch w centrum miasta. A nowa zabudowa stworzy kręgosłup między rondem i rynkiem — tłumaczy architekt. Krytycy wskazują, że otwarta przestrzeń w środku metropolii zostanie zabudowana. Ale... — Katowice to nie Paryż, a aleja Korfantego — to nie Pola Elizejskie. Taka pustka pozostawiona bez potrzeby byłaby barbarzyństwem, przecież „wycięto” kwartały miejskie, które przetrwały kataklizm ostatniej wojny — oponuje Tomasz Konior. Nietypowa galeria Kiedy początek? — Liczymy, że prace budowlane ruszą już w 2008 roku, a zakończą się po sześciu latach — prezydent Katowic Piotr Uszok wcale nie kryje entuzjazmu. W ostatnich wyborach startował jako bezpartyjny i znów wygrał. Za jego prezydentury Katowice zmienią się w nowoczesne miasto, z doskonałą infrastrukturą drogową, której Wrocław i Warszawa mogą tylko pozazdrościć. Wierzy w to, ale też wie. Swoje niebanalne pomysły stara się wcielać w życie. Spłaszczona oryginalna kopuła — która niedawno wyrosła w rejonie ronda im. gen. Ziętka, głównego węzła komunikacyjnego dla całej aglomeracji — to jego własna inicjatywa. Oryginalna konstrukcja, wyjątkowa funkcja: łączy północną i południową część miasta, przecięte przez Drogową Trasę Średnicową. Jej wierzchnią warstwę pokrywa połyskująca w słońcu blacha aluminiowo-cynkowa i szkło, a pod stalową konstrukcją kryje się galeria sztuki. Nigdzie w Polsce nie jest ona tak łatwo dostępna. Zwiedzający mogą tu przyjść wprost… z tramwaju. Na parterze kopuły widać fotografie i makietę, dającą wyobrażenie, jak miasto będzie wyglądać w przyszłości. Na ekranie — film „Dwugłowy smok” Jadwigi Kocur, opowiadający o katowickim modernizmie lat 20. i 30. Wkrótce pojawi się kawiarnia, koncerty i czasowe wystawy. Centrum miasta — wypełnione sztuką. Muzeum i dworzec Gmach Muzeum Śląskiego (ogłoszono konkurs architektoniczny) wystrzeli z ziemi w miejscu dawnej kopalni Katowice. Trzeba też zrewitalizować poprzemysłową okolicę. Odnawianie niektórych zabytkowych obiektów już się rozpoczęło. Muzeum Śląskie chce zaprojektować Odile Decq, słynna architekt z Francji. Znana z tego, że gdziekolwiek się pojawi, wywołuje zamieszanie. Jej dzieła przypominają ostre techno połączone z metalem. Tworzy dynamiczne, otwarte wnętrza, które nazywa hyper-tension. W Austrii zaprojektowała muzeum przypominające górę, a w Bretanii — muzeum regionalne — z kilku prostopadłościennych, metalicznych brył. Według jej pomysłu powstaje też Muzeum Sztuki Współczesnej w Rzymie. Niedawno przyjechała na Śląsk na zaproszenie Stowarzyszenia Architektów Polskich, by wygłosić wykład w cyklu „Mistrzowie architektury”. — Podobają mi się śląskie miasta. Młode organizmy. Ich przemysłowy charakter dodaje im siły i energii —sumuje. A czy przebudowa katowickiego dworca kolejowego też przyciągnie architektonicznie sławy? Ambitne plany zakładają, że dworzec zmieni się nie do poznania już za dwa lata. Ale trzeba znaleźć inwestora. To już trzecie podejście. Zgodnie z pierwszą koncepcją, inwestycję miało zrealizować ING Real Estate. Powierzchnię dworca miały zająć biura, pasaże handlowe, restauracje i hotel. Nici. Z drugiej próby, do której zgłosił się Polish Transport Holdings, wycofała się kolej. Trzeciego inwestora poznamy w lipcu (to początek konkursu na przebudowę dworca). Do komisji oceniającej prace PKP zaproszą również miasto. Przyszły inwestor będzie mógł wybudować tu biura, hotel i obiekty handlowo-usługowe. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, budowa ruszy w połowie 2009 roku. Jeden warunek: budowle nie mogą być wyższe niż otaczające je kamienice. Nie wiadomo jeszcze, czy obecny dworzec legnie w gruzach, czy zostanie tylko przebudowany. Przeciwny wyburzeniu jest Tomasz Konior: — To obiekt unikatowy, choć bardzo zniszczony. Moim zdaniem, większą wartością będzie jego adaptacja niż wyburzenie. Jak się zdaje, Katowice wybrały swoją drogę: nowoczesność wtopioną w tradycję. Bez kompleksu niższości wobec kogokolwiek. Trzeba kibicować, by Ślązakom się udało.
,, Niech się mury pną do góry Kiedy dłonie chętne są Budujemy betonowy nowy dom'' Ostatni strop położony, konstrukcja jest już w całości. Symboliczną wiechę czas wciągnąć na górę
Wczoraj w Jaworze odbyło się oficjalne wmurowanie kamienia węgielnego, które zapoczątkowało budowę fabryki Mercedes-Benz, w której będą produkowane silniki do samochodów osobowych. Nowy zakład produkcyjny w Jaworze, powstający na obszarze około 50 hektarów, jest pierwszą fabryką Mercedes-Benz w Polsce. Będzie wytwarzał silniki czterocylindrowe do samochodów osobowych Mercedes-Benz. Wartość inwestycji koncernu Daimler w Jaworze wynosi około 500 mln euro. Dzięki niej powstanie tu około 500 miejsc pracy. Uruchomienie produkcji nastąpi już w 2019 roku. Pod patronatem ministra W oficjalnej uroczystości wmurowania kamienia węgielnego na terenie przyszłej fabryki wzięli udział: wicepremier i minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki, ambasador Republiki Federalnej Niemiec Rolf Nikel, szef produkcji zespołów napędowych Mercedes-Benz Cars i dyrektor zakładu Mercedes-Benz w Untertürkheim Frank Deiss oraz prezes Mercedes-Benz Manufacturing Poland dr Andreas Schenkel, a także inni goście ze świata polityki i biznesu oraz władze lokalne. "Polska stawia na inwestorów zagranicznych, którzy wzmacniają nasz ekosystem gospodarczy o wysoko zaawansowane technologie. To bardzo dobra wiadomość dla nas wszystkich, że Polska stała się strategicznym miejscem dla inwestycji takiego koncernu jak Daimler. Właśnie w Jaworze powstanie unikatowy zakład, w którym produkowane będą silniki samochodowe najnowszej generacji. Inwestycja Daimlera oznacza również nowe perspektywy biznesowe dla setek krajowych, zwłaszcza regionalnych, firm kooperujących oraz otwartą współpracę naszego partnera z uczelniami i placówkami szkolnictwa zawodowego. Polska staje się powoli europejskim liderem w pozyskiwaniu inwestycji typu „greenfield” w obszarze innowacyjnego przemysłu, realizując tym samym jeden z celów Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju" - zaznaczył wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki. Standardy „Przemysł i Green Production Jaworska fabryka silników ma połączyć najnowsze standardy branżowe z ideą „Przemysłu i stać się wzorcem w dziedzinie produkcji silników. Oprócz ultranowoczesnych urządzeń i technologii, będą w niej wykorzystywane np. aplikacje mobilne, służące do zarządzania kadrami i energią. Z kolei dynamiczne systemy produkcji umożliwią wytwarzanie różnych wersji silników na jednej linii. „Tu, w Jaworze powstanie nowa fabryka, która będzie dostarczać nowoczesne i bardzo wydajne silniki, spełniające najwyższe standardy, a także nasze własne, specyficzne wymogi”, wyjaśniał dr Andreas Schenkel. „Mamy już bardzo dobre doświadczenia ze współpracy z polskimi partnerami ze świata polityki oraz biznesu i cieszymy się na dalszą owocną współpracę tu, w Jaworze.” Jaworski zakład ma także wyznaczyć nowe standardy jeśli chodzi o efektywność produkcji i oszczędne korzystanie z zasobów: wspólnie z firmami energetycznymi i lokalnymi władzami zostaną tu wypracowane rozwiązania w zakresie wytwarzania silników bez emisji CO2, czemu służyć ma np. wykorzystanie energii wiatrowej, słonecznej oraz biogazu.
Piętrowe cmentarze wijące się w niebo, jak poskręcane liany, żyły, dendryty lub koralowce. Rozświetlone w nocy za każdym razem, gdy wspominając zmarłego wyślemy esemesa uruchomiającego lampkę na urnie z prochami, umieszczonej w jednej z wnęk wysoko nad ziemią. Na futurystyczny pomysł wpadli koreańscy i brazylijscy architekci.
Nie został dodany... Obecne wybrane sortowanie:Ostatnio dodane 1 osoba lubi to zdjęcie Dodał: panka Dodano: 2022-02-26 19:55:05 Oglądany: 363 Komentowano: 4 Oceniano: 0 Aktualna ocena: Użytkownik wyłączył możliwość głosowania na zdjęcia w swoich galeriach 4 komentarzy Dodał: bella 2022-02-26 20:05 ...***Widać je widać jak idą okazale,a niech się spinają jeszcze im zejdzie...!!!Pozdrawiam Aniu Dodał: Tenia - Moderator 2022-02-26 20:09 Widzę, że też ich trochę nasadziłaś, będzie głowa przy głowie :) Dodał: kanagaka 2022-02-26 20:11 Przez zimę odpoczęły, a teraz nabrały wigoru. Spora gromadka. :) Dodał: jaga51 2022-02-26 21:00 Niech się mury pną do góry, czosnki też :) Dodaj swój komentarz
IMGW-PIB OSTRZEGA zachodniopomorskie, zachodnia strefa brzegowa, od 13.10 do 14.10 sztorm do 9 B. Obszar Strefa brzegowa – część zachodnia. Ważność (cz. urz.) od godz. 13:00 dnia 13.10.2023 do godz. 06:00 dnia 14.10.2023. Przebieg Wiatr z kierunków południowych 4 do 6, w porywach 7, szybko wzrastający na 6 do 7, w porywach 8 do 9 w
Wybór materiału do budowy ścian zewnętrznych stanowi dla inwestorów indywidualnych poważny dylemat, a ostateczna decyzja często zależy od lokalnych zwyczajów, jak i dostępności wyrobów na tym terenie. Ściany zewnętrzne domu powinny sprostać wielu wymaganiom, a dobór optymalnego rozwiązania dla konkretnego obiektu znacząco wpływa na czas realizacji, jak też gwarantuje trwałość i komfort użytkowania. Sukcesywne doskonalenie produkcji drobnowymiarowych materiałów do budowy ścian zewnętrznych pozwala na uzyskiwanie coraz korzystniejszych właściwości tych przegród jak i dokładniejsze i wygodniejsze ich wykonywanie. Co decyduje o wyborze materiału na ściany? Oprócz wytrzymałości na obciążenia własne i od innych elementów budynku, materiały ścienne powinny zapewniać dobrą izolacyjność cieplną i korzystny mikroklimat wewnątrz pomieszczeń, chronić przed hałasem, a także umożliwiać pożądane wykończenie od strony zewnętrznej i wewnętrznej. Wymagane własności przegród zewnętrznych są praktycznie niemożliwe do uzyskania przy wykorzystaniu jednorodnych materiałów ściennych, dlatego najczęściej wznoszone są ściany warstwowe, w których dobór i konfiguracja materiałów o zróżnicowanych cechach technicznych i technologicznych zapewnia korzystne parametry całej przegrody. Ciepłochronność przegrody Ciepłochronność to cecha najczęściej brana pod uwagę przy wyborze materiałów ściennych w celu zapewnienia wymaganej izolacyjności ścian zewnętrznych na poziomie współczynnika przenikalności cieplnej U o wartości mniejszej niż 0,23 W/m2K (a przyszłościowo nawet 0,20 W/m2K). Dobrą ciepłochronność trudno jest uzyskać z samych elementów ściennych. Dlatego standardem jest stawianie ścian z ociepleniem, gdzie rolę konstrukcyjną pełnią cegły, pustaki bądź bloczki, a izolację cieplną zapewnia pokrycie z płyt styropianowych lub wełny mineralnej. Ocieplenie eliminuje też praktycznie wszelkie mostki cieplne jakie mogą powstać np. w wieńcach, nadprożach czy filary, gdzie muszą być stosowane „zimne”, betonowe materiały konstrukcyjne. Na ciepłochronność przegrody decydujący wpływ ma zatem grubość i przewodność cieplna termoizolacji przy ograniczonym znaczeniu samej konstrukcji murowej. Ocieplenie ścian nośnych kilkunastocentymetrową warstwą styropianu w celu zwiększenia ciepłochronności przegrody, fot. Termo Organika Przykładowo - ciepłochronność na poziomie 0,2 W/m2K można uzyskać wykorzystując elementy ścienne o grubości 25 cm i przewodności cieplnej λ = 0,15 W/m K z ociepleniem styropianem o grubości 12 cm bądź stawiając ścianę z „zimnych” bloczków o przewodności λ = 0,5 W/m K i z ociepleniem grubości 16 cm. Z kolei układając w obu wariantach ocieplenie grubości 20 cm uzyskuje się ciepłochronność - odpowiednio - 0,14 W/m2K i 0,16 W/m2K. W ścianach warstwowych ciepłochronność można więc niemal dowolnie modyfikować, a o wyborze materiału ściennego powinny decydować raczej inne korzystne cechy eksploatacyjne (np. izolacja akustyczna, akumulacja ciepła, możliwość stabilnego mocowania wyposażenia itp.). Paroprzepuszczalność przegrody Również dobra paroprzepuszczalność materiałów ściennych - eksponowana przez niektórych producentów - ma niewielkie znaczenie dla własności użytkowych przegrody zewnętrznej, gdyż w żaden sposób nie zastępuje ona prawidłowej wentylacji pomieszczeń, a w niektórych warunkach wysoka zdolność przepuszczania pary wodnej może przyczynić się do pojawienia się problemu kondensacji wilgoci wewnątrz muru. W sezonie grzewczym powietrze wewnątrz domu zawiera więcej pary wodnej niż zimne, na zewnątrz budynku. W efekcie para w powietrzu wewnętrznym dąży do wyrównania prężności (ciśnienia) i próbuje „wydostać się” na zewnątrz. Po osiągnięciu przekroju w którym panuje niska temperatura - poniżej punktu rosy - nastąpi jej skroplenie, i w efekcie zawilgocenie ściany. Dlatego przy konfigurowaniu warstw ściennych należy przestrzegać zasady doboru materiałów wysokim oporze dyfuzyjnym umieszczonym od strony wewnętrznej, a o wysokiej izolacyjności cieplnej umieszczać po stronie zewnętrznej. Każde zestawienie ściany warstwowej powinno być więc sprawdzone pod kątem przenikania pary wodnej z uwzględnieniem warstw wykończeniowych (tynków, okładzin, farb). Jakie materiały ścienne są stosowane obecnie w budownictwie? Dążenie do skracania czasu procesu inwestycyjnego sprawia, że inwestorzy coraz częściej wykorzystują materiały pozwalające na szybkie i wygodne wznoszenie ścian budynków. Większość oferowanych obecnie drobnowymiarowych elementów ściennych umożliwia eliminacją tworzenia spoin pionowych dzięki ukształtowaniu bocznych ścianek w formie pióra i wpustu. Powszechne jest też ukierunkowanie producentów materiałów ściennych na powiększanie wymiarów - niektóre systemy pozwalają na postawienie 1 m2 ściany z mniej niż 8 elementów - przy jednoczesnym ułatwieniu ich wbudowania. Ukształtowane uchwyty czy otwory umożliwiają wygodne przenoszenie i precyzyjne ustawienie na murze. Obecnie produkowane elementy mają znacznie dokładniejsze wymiary i zamiast tradycyjnych zapraw murarskich do łączenia wykorzystuje się wtedy cienkowarstwowe zaprawy klejowe nakładane wydajnym dozownikiem bądź łączy je z użyciem pianki poliuretanowej. Dokładnie postawione ściany o równej powierzchni pozwalają też na uproszczenie sposobu ich wykończenia. Na gładkim i równym murze można nakładać tynki pocienione ograniczające zużycia zapraw tynkarskich i szybsze ich wykonanie. Bloczki z betonu komórkowego Asortyment wyrobów z beton komórkowego obejmuje kilka klas wytrzymałościowych zależnych głównie od gęstości materiału. Najlżejsze o gęstości 350 kg/m3 charakteryzują się wysoką ciepłochronnością - współczynnik λ producenci określają w granicach 0,09-0,1 W/m K - ale niską wytrzymałością (ok. 1,5 MPa). Wznoszenie ścian i układanie nadproża z betonu komórkowego w systemie Ytong, fot. Xella Produkty o większej gęstości 500-700 kg/m3, są bardziej wytrzymałe i wykorzystywane jako jeden z głównych materiałów przy stawianiu ścian warstwowych. Beton komórkowy charakteryzuje się porowatą strukturą podatną na gromadzenie się wilgoci w razie zamoczenia jak i długim okresem wysychania. Ceramika tradycyjna i z porami Tradycyjne pustaki ceramiczne typu Max czy Uni są popularnym materiałem do wznoszenia ścian nośnych, a duża wytrzymałość na ściskanie (10 MPa lub 15 MPa) gwarantuje stabilność stawianej przegrody. Pustaki ceramiczne UNI i MAX, fot. Ceramika Lewkowo Jednak tradycyjne wyroby ceramiczne są wypierane przez pustaki z ceramiki poryzowanej charakteryzującej się korzystniejszymi własnościom ciepłochronnym - są też lżejsze, co ułatwia murowanie. przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiej wytrzymałości na ściskanie. Ściana wznoszona z ceramiki poryzowanej Porotherm na zaprawę tradycyjną, fot. Wienerberger Klasy wytrzymałości na ściskanie dla pustaków poryzowanych wynoszą 7,5 MPa lub 10 MPa co sprawia, że mogą być z nich budowane również ściany o znacznym obciążeniu konstrukcyjnym. Niektórzy producenci oferują pustaki o szlifowanych płaszczyznach przeznaczone do wbudowania z użyciem pianki zamiast zaprawy. Rozwiązanie takie eliminuje praktycznie niejednorodna ciepłochronność ściany i znacznie przyspiesza proces murowania. Z pustaków ceramicznych mogą być również stawiane ściany o dobrej izolacyjności akustycznej. Wysoka zdolność tłumienia dźwięków uzyskuje się dzięki ukształtowanym "kieszeniom", które w czasie murowania wypełnia się zaprawą uzyskując w ten sposób duża masę powierzchniową muru. Wyroby silikatowe Bloczki silikatowe nazywane też wapienno-piaskowymi mimo niskiej ciepłochronności są dobrym materiałem do stawiania warstwowych ścian zewnętrznych. Duża masa powierzchniowa i wysoka wytrzymałość (15-25 MPa) sprawiają, że można z nich stawiać mury konstrukcyjne o grubości od 18 cm charakteryzujące się wysoką zdolnością tłumienia dźwięków i akumulacyjnością ciepła. Wznoszenie ścian z elementów silikatowych Silka, fot. Xella Dokładne wymiary pozwalają na murowanie z użyciem zapraw cienkowarstwowych oraz nakładanie tynków pocienionych podczas wykańczaniu wnętrz. Silikaty produkowane są głównie w formie bloczków drążonych bądź pełnych w szerokim zakresie wymiarów zewnętrznych. Autor: Cezary Jankowski Opracowanie: Aleksander Rembisz Zdjęcie otwierające: Ceramika Lewkowo Zdjęcia w tekście: Termo Organika, Wienerberger (marka Porotherm), Xella Polska (marki Ytong i Silka), Ceramika Lewkowo
Kontroli będą podlegały wybrane pojazdy i osoby. KIEROWCA ĆPUN WOZIŁ PASAŻERÓW. Czynne pozostają wszystkie przejścia graniczne. Podróżnym udającym się do Niemiec, Straż Graniczna przypomina o konieczności posiadania dokumentów podróży – dowodu osobistego lub paszportu.
Czytajcie i oglądajcie. Cel wyjazdu zaplanowaliśmy w piątek. Na sobotę 24 października 2015 roku. Co by za bardzo nie myśleć i nie mieć za dużo możliwości zmianu planu. Prawie nam się udało - poszliśmy tam gdzie zaplanowaliśmy ale do mety nie dotarliśmy. Rozsądek, wyczucie sytuacji, ocena własnych sił, itd. Uczcie się !!! Wybraliśmy Lodową Przełęcz. Warun był straszny, schronu po drodze nie było, szerpy zadowalają dalej szafiarkę - kili - blodziarkę więc plecaki musieliśmy nieść sami. Ciepłe rękawiczki mieliśmy od pewnego czasu więc byliśmy jako tako przygotowani. Oczywiście wcześniej sprawdzając wyposażenie ekspedycji ze spisem zamieszczonym na blogi kilijanki. Tylko niskie buty sportowe znanej firmy zamieniliśmy na ciężkie buty zimowe mniej znanych firm. Bo nawet raki mieliśmy i nie zawachalibyśmy się ich użyć ( tu miejsce na reklamę sponsora ). Skład ekspedycji: Prezes czyli mój kierowca i ja. Czas trwania ekspedycji: 8:50 - 17:20. 24 października 2015 roku. Wyruszyliśmy. Za oknem auta było sympatycznie. Zaparkowaliśmy, założyliśmy stroje ekspedycyjne ( tu podziękowania dla sponsorów ) i ruszyliśmy pomachać ręcoma Księciu. Pierwszy obóz założyliśmy przy moście, w nowej wiacie. Tej co ją 27 września skladali w całość. Tamtego dnia udaliśmy się w lewo, w Koperszady, a potem w szaleńczym szale poszliśmy do Kieżmarskiego i na przystanek autobusowy. Fajnie było. Teraz ruszyliśmy na prawo - w mur. Swoją drogą to teraz lepiej nie iść na lewo - jeszcze jakiś wojownik od razu człeka lewakiem nazwie Tak przy okazji - "automatyczne" nazywanie kogoś lewakiem jest równie infantylne jak bełkotanie o obrażaniu uczuć religijnych . Chyba mają wspólne "korzenie" Ale i tak jak szliśmy na prawo to łby nasze kierowały się w lewo. I oto co nasz oczy ujrzały. To są, moi Drodzy, Tatry Bielskie. Leżakują na terenie Słowacji, a w reklamie ( cenzura ) robią za Polskę Nic to - będzie aneksja. Ja w powyższych Tatrach byłem tylko dwa razy - bo ile można chodzić po tak ubogiej sieci szlaków turystycznych ? Prezes był trzy razy ale to dlatego, że jest o wiele starszy niż ja i po prostu zapomnial, że już tam był. Poza widokami na lewo były też inne. I wreszcie pojawił się On. Mur. ( chwila na otarcie łzy wzruszenia ) Jaworowy Mur zamyka od południa Zadnią Dolinę Jaworową. Jaworowy Szczyt, Mały Jaworowy Szczyt ( miejsce bohaterskiej, "Klimku, wracajcie!!!" śmierci Klemensa Bachledy - z drugiej strony patrząc Bachleda nie wykonał polecenia przełożonego ), Jaworowe Turnie - to "cegły" tego muru.
A ja chodzę i nucę: „Niech się mury pną do góry na spotkanie przyszłym dniom – zbudujemy, zbudujemy nowy dom”. To wielka przyjemność patrzeć jak na łące, na której rosła tylko trawa tworzy się coś nowego. Bardzo się cieszę. Goście będą mieli teraz zapewnione komfortowe warunki do wypoczynku.
“Niech się mury pną do góry, niech kominy mają pion, zbudujemy – po raz trzeci – nowy dom” – śpiewał w czasach dawnych Bohdan Smoleń. Obserwując krajową scenę mieszanych sztuk walki można odnieść wrażenie, że tutaj budowa nowego domu zaczynana jest systematycznie, a lokalni promotorzy na wyścigi sypią cement w betoniarkę, byleby tylko dom był jak najwyższy. Trudno nie uśmiechnąć się widząc, jak praca wre, szkoda jedynie, że szczery uśmiech zastępowany jest ironicznym, gdy tyko spojrzy się na plany powstającej budowli. Architekci rodzimego MMA ostatnio coraz częściej skupiają się bowiem na paradnym dachu, zapominając o odpowiednio uzbrojonych fundamentach, będących gwarantem trwałości konstrukcji. Tym samym zapatrzeni w największą krajową organizację wszechstylowej walki wręcz zapominają o tym, co w budowaniu silnej promocji jest najważniejsze – zapominają o tym, o czym Federacja KSW wznosząc swoją potęgę pamiętała doskonale. Trudno dziwić się takiemu postępowaniu, skoro sukces i ogromny skok popularności Konfrontacji Sztuk Walki, jaki nastąpił po zatrudnieniu Mariusza Pudzianowskiego, jest zauważalny dla każdego, kto choćby raz miał okazję porównania KSW sprzed kilku lat do tego dzisiejszego. Największe hale w kraju wyprzedawane w dwa, trzy tygodnie, kilkumilionowe wyniki oglądalności na antenie telewizji Polsat, udane wejście w nowy model promocji – pay-per-view – a teraz otwarcie własnej platformy cyfrowej, znani międzynarodowi zawodnicy pojawiający się na coraz mocniejszych rozpiskach… i tak dalej i tak dalej. To wszystko musi kusić małego organizatora niczym świecące na dnie rzeki drobinki podczas dziewiętnastowiecznej gorączki złota. I zapewne kusi. Stąd coraz to więcej promotorów rozgląda się za szybkim zarobkiem. A ten oczywiście, według wielu, zapewnić mogą jedynie karty walk oparte o freak fight. Bo skoro KSW wybiło się na walce Pudzianowski vs. Najman, to przecież jest to droga sprawdzona – a zatem nic, tylko sznurować buty i ruszać w kierunku owych złotych gór. Do takich wniosków bardzo szybko doszedł Dariusz Cholewa, który niczym Dawid Ozdoba podczas swoich sobotnich występów, ściągnął tubylczemu MMA majtki, stawiając je w sytuacji niekomfortowej. Do takich wniosków doszedł zapewne i Mirek Okniński, który mimo głośnego krytykowania warszawsko-wrocławskiego duetu za “robienie z MMA cyrku”, sam zaprosił znanego krajowego cyrkowca w osobie Kamila Bazelaka, by ten złożył PLMMA pocałunek Almanzora – ale jak powtarzam od dawna: kto słucha Mirka Oknińskiego, ten sam sobie szkodzi. Teraz podobny morał z historii KSW wyciągnął Grzegorz Samolewski, ukierunkowując swoją organizację, Night of Champions, pro-kabaretowo i zatrudniając znanego internetowego trolla, “Bonusa BGC”, jako konia pociągowego szóstej gali. Coraz większa moda na takie ruchy na polskiej scenie mieszanych sztuk walki zdaje się nie mieć żadnego logicznego uzasadnienia, bo gdyby spojrzeć na sprawę całościowo, bardzo szybko dostrzeże się, że ten pęd do walk celebrytów nikomu, poza KSW, jeszcze sukcesu nie przyniósł. Wręcz odwrotnie. Bo która z organizacji inwestujących w walki dziwaków zarabia dziś pieniądze? Jest jakaś oprócz Federacji KSW? Bez większych problemów można za to wymienić kilku małych, lokalnych promotorów, którzy nigdy nie angażowali się w zatrudnianie znanych z telewizora twarzy, a radzą sobie całkiem nieźle i z wydarzenia na wydarzenie stają się coraz silniejsi. Czy zatem wspomniana akapit wcześniej wizja szybkiego zarobku jest wizją realną, czy może całkowicie utopijną, a nawet zgubną? Wybacz mi, Czytelniku, porównania zahaczające o politykę, ale w sferze rynkowej pasują one akurat bardzo dobrze, oszczędzając mi wielokrotnie tłumaczenia rzeczy oczywistych. Zatem będący w Polsce Milton Friedman – laureat Nagrody Nobla z ekonomii – w roku 1990 udzielił polskim parlamentarzystom rady odnośnie kierunku rozwoju naszego kraju. Mianowicie powiedział, że Polska nie powinna naśladować rozwiązań, jakie obecnie stosują zamożne kraje zachodu, ponieważ Polska nie jest zamożnym krajem zachodu. Polska powinna natomiast naśladować rozwiązania, jakie bogate dziś kraje stosowały wtedy, kiedy były na takim etapie rozwoju jak dzisiejsza (czyli ta z początku lat dziewięćdziesiątych) III RP. Dobre rady mają to do siebie, że często są uniwersalne i nie inaczej jest z radą Friedmana, którą można niezmienioną przenieść na grunt krajowego MMA. Otóż małe organizacje zajmujące się promocją wszechstylowej walki wręcz nie powinny naśladować rozwiązań, jakie wprowadza zamożna KSW, bo nie są ani tak samo bogate, ani nie mają tak znanego brandu jak Konfrontacja Sztuk Walki. Małe organizacje powinny natomiast stosować rozwiązania, które pozwoliły organizacji Kawulskiego i Lewandowskiego dojść do poziomu na którym się obecnie znajduje. Niestety dobre rady mają również i to do siebie, że rzadko kiedy są wysłuchiwane, tak więc ani polscy parlamentarzyści, ani mali promotorzy nie wprowadzają ich w życie. A kiedy przyjrzymy się temu, jak funkcjonowała Konfrontacja Sztuk Walki przed erą Pudzianowskiego zrozumiemy, że postępowała niemal dokładnie odwrotnie niż dzisiejszy organizatorzy aspirujący do miana liczących się na runku. Kawulski z Lewandowskim najpierw pozyskali stabilnego partnera telewizyjnego w postaci Polsatu Sport (już od drugiej edycji!) z którym się integrowali, coraz bardziej przekształcając swoją galę w ważny element ramówki stacji ze słoneczkiem; najpierw zdobyli doświadczenie w organizowaniu dużych imprez na wysokim poziomie; najpierw pozyskali wartościowych zawodników, na których mogli oprzeć długofalową promocję; najpierw wyrobili sobie znaną wśród sympatyków sportów walki markę – a dopiero potem zainwestowali zgromadzony kapitał w Mariusza Pudzianowskiego. I dopiero to,w takiej kolejności, wzniosło ich na niedostępny przedtem poziom. Strategia działania “dzisiejszych Kawulskich i Lewandowskich” opiera się chyba wyłącznie na przeświadczeniu, że samo zatrudnienie znanego z telewizji freaka zapewni sukces. Wertując karty historii krajowego MMA trudno jednak zgadnąć, skąd to optymistyczne nastawienie. Czy zatem owo budowanie domu od dachu ma jakikolwiek sens? Przeciętny Kowalski, do którego adresowane są pojedynki dziwaków, widzi popis Dawida Ozdoby i porównuje go z tym, co ma okazję oglądać na antenie Polsatu. Nie można się zatem dziwić, że zamiast taniego show na rurze woli wybrać coś, co przynajmniej zachowuje pozory rywalizacji a do tego jest znane i modne. Małe organizacje nie są ani znane, ani modne, a kiedy dołożą do tego jeszcze żenujący popis w walce wieczoru, szybko mogą zostać zaklasyfikowane jako zwyczajna popierdółka z walkami w tle. A z taką łatką trudno o rozwój na miarę KSW. Oczywiście wielu organizatorów zapracowanych stawianiem, “po raz trzeci”, nowego domu nawet nie dostrzega, że nie znajdują się jeszcze na etapie w którym Konfrontacja Sztuk Walki sięgała po celebrytów, a są dużo wcześniej, na etapie pierwszych kontaktów z telewizją. I co z tego, że z boku, jak w skeczu Smolenia, głos rozsądku woła: “Niech się zamkną. Koledzy! A jak się znowu okaże, że ten nowy dom nie będzie miał okien, dachu ani ścian?”, skoro zajęci pracą budowniczy i na to mają gotową receptę: “To wtedy z desek zbudujemy samolot i spier…” I rzeczywiście – spier… a za jakiś czas inni naśladowcy zaczną budowę na nowo… po raz czwarty.
Niech się mury pną do góry - czyli drobnowymiarowe materiały ścienne. 2018-09-07 08:51:40. Wybór materiału do budowy ścian zewnętrznych stanowi dla inwestorów indywidualnych poważny dylemat, a ostateczna decyzja często zależy od lokalnych zwyczajów, jak i dostępności wyrobów na tym terenie. Ściany zewnętrzne domu powinny
W jednym z poprzednich wpisów wspominałam o swojej pierwszej turniejowej wygranej w życiu. Jak już wiecie, w turnieju tym grałam w Budowę Zamku. Już wcześniej bardzo ją polubiłam, ale po zdobyciu miejsca na podium, tylko utwierdziłam się w swojej opinii. Budowa zamku to niewielkie pudełko, a w nim 4 płytki startowe, 45 kart muru oraz instrukcja. Grafika wykorzystana w grze jest przyjemna dla oka. Występujący na kartach bohaterowie nie są karykaturalni lub przerysowani. To naprawdę sympatyczne, bajkowe rysunki. Nie są zbyt dziecinne, spodobają się więc zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Podoba się nie tylko grafika, ale również proste zasady. Gra odrobinę nawiązuje do znanego mechanizmu z Memory. Tu również staramy się zapamiętać, gdzie leżą potrzebne nam karty, nie tworzymy jednak par. Staramy się zbudować zamek składający się z 10 elementów ułożonych według rosnącej kolejności. Każdy gracz otrzymuje płytkę startową z numerem 1. Karty muru należy potasować i rozłożyć na środku stołu obrazkami do dołu. W swoim ruchu gracze odkrywają jedna kartę. Można ją dołożyć do zamku (o ile ma ona numer wyższy od ostatniej karty murów) lub odłożyć z powrotem na miejsce. Należy rozważnie podejmować decyzje, ponieważ raz dołożonej karty nie można usunąć lub przesunąć. Gdy zbyt szybko wyłożymy wysokie numery, potem możemy mieć problem (pamiętajmy, że najwyższą kartą jest ta z numerem „46”). Jeżeli odkryjemy kartę z numerem niższym od numerów ostatnich kart w zamkach wszystkich graczy, należy ją usunąć z gry, a gracz kończy swój ruch. Gra kończy się, gdy jedna osoba dołoży dziesiąty element do swojego zamku lub gdy odkryto ostatnią kartę. Wygrywa osoba, która zbudowała zamek z największej liczby kart. Popularniejszy i bardziej lubiany jest jednak wariant, w którym otrzymujemy punkty za karty i za postacie znajdujące się w zamkach. Wygrywa oczywiście osoba z największą ilością punktów. I tak otrzymujemy po jednym punkcie za każdą kartę w naszym zamku, za króla i królową trzy punkty, za każdego rycerza, każdą księżniczkę i parę „rycerz i księżniczka” po jednym punkcie. Karta z Czarnoksiężnikiem przynosi nam natomiast inną korzyść – pozwala raz w ciągu gry dołożyć wyciągniętą kartę muru pomiędzy dwie inne, dodane wcześniej do zamku. To tyle zasad. Są one banalnie proste Zarówno dorośli, jak i dzieci nie mieli najmniejszych problemów z ich opanowaniem. Grę prezentowałam różnym grupom wiekowym i wszyscy dobrze się bawili. Oczywiście nie jest to propozycja dla bardzo wymagających graczy, ale jeżeli szukacie czegoś, by zagrać z Waszymi dziećmi i nie nudzić się, to będzie to strzał w dziesiątkę. Mój chrześniak gdy miał kilka lat był niepokonany w Memory. Dobrze pamiętam, ile wieczorów musiałam z nim spędzić przy tej grze. Szkoda, że wtedy nie było Budowy zamku, byłaby to na pewno świetna alternatywa. Mój chrześniak podstawy liczenia ma już opanowane, a w Memory dalej jest niepokonany, to jednak na pewno chętnie zasiądzie do tej gry (niestety mieszka za granicą). Budowa zamku uczy spostrzegawczości, ale też cierpliwości. Czasami, aż „skręcało” nas, ponieważ ktoś odkrył kartę, której potrzebowaliśmy i nie mogliśmy się doczekać naszej kolejki. Gra uczy też rozważnego podejmowania decyzji. Przed dołożeniem karty warto się dwa razy zastanowić. Im więcej graczy, tym oszczędniej musimy dokładać karty. Pamiętajmy, ze najwyższa wartość to „46”. Gdy zbyt szybko wyłożymy wysokie numery, możemy mieć problem z ukończeniem zamku. W trakcie turnieju zaobserwowałam, że to właśnie starsze dzieci wykazywały się dużą niecierpliwością i w przypadku drugiego wariantu rozgrywki, zapominały o postaciach, a skupiały się na ilości kart. O tym, że dzieci lubią tego typu gry, nie muszę nikogo przekonywać. A jak sprawdziła się Budowa zamku wśród dorosłych? Naprawdę dobrze. Nikt się nie nudził, a wręcz przeciwnie. Rozgrywka trwa od 15-20 minut, dlatego w trakcie spotkań Zamek pojawiał się kilkakrotnie. Dla mnie najlepszą rekomendacją jest zawsze informacja zwrotna od znajomych w postaci: chcemy kupić tę grę! Tak właśnie było w przypadku tej gry. Skoro dorośli znajomi (bez dzieci) decydują się na ten tytuł, to musi to coś znaczyć. Gdy wyjmiemy karty i płytki startowe z pudełka, zajmują one tak mało miejsca, że bez obaw zmieszczą się nawet w najmniejszej torebce. Komu więc polecam tę grę? Na pewno dzieciom, które już uczą się liczenia, rodzinom, ale też dorosłym lubiącym proste fillery i gry na spostrzegawczość. Grę przekazało wydawnictwo FOXGAMES. Dziękujemy! WYKONANIE 5/5Poręczne pudełko. Karty i płytki są dobrej jakości. Grafika przyjemna dla oka. TRUDNOŚĆ 1/5Zasady są banalnie proste. Trzeba wykazać się spostrzegawczością i cierpliwością. OCENA 5/5Gra sprawdza się zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych. Świetnie się przy niej bawiłam!
.